, 0757. DUO Rose Emilie Syn milionera 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Oczywiście, chyba nie myślisz, że zemdleję z takiego powodu.
- Nigdy nie wiem, czego mogę się po tobie spodziewać. - Roześmiał się.
- Kończ już, bo inaczej steki się spalą.
- Nie martw się, nastawiłem czas na swoim zegarku. - Wyjął antybakteryjną maść, posmarował
ranę i zawinął nogę bandażem.
Jego ręce ześlizgnęły się z pięty i poprzez kostkę powędrowały do łydki.
- Masz wspaniałe nogi, a skórę jak ciepły aksamit - wyszeptał.
Zamknęła na chwilę oczy i zaraz je otworzyła. Sięgnął po ręcznik. Przesunął krótko obciętymi
paznokciami po materiale, patrząc na nią z pożądaniem w oczach.
Poczuła suchość w ustach, kiedy jego biodra zawisły w oczekiwaniu nad jej biodrami. Powinna
go powstrzymać, ale zanim znalazła odpowiednie słowa, zadzwonił zegarek.
Odetchnęła z ulgą i rozczarowaniem.
- Steki gotowe.
Rick najwidoczniej wahał się, co zrobić, ale po chwili się podniósł.
- Zostań tutaj. Zdejmę steki, a następnie sprzątnę szkło.
- Ja zrobiłam nieporządek i ja posprzątam.
- A gdzie masz pantofle?
Nagle okazało się, że nie może przypomnieć sobie najprostszej rzeczy.
- Chyba w łazience.
Rick zbiegł na dół, a ona klapnęła z powrotem na jego łóżko i zakryła rękami oczy. Wielkie
nieba, ten mężczyzna kusił ją. Nakłaniał do zrobienia głupstwa.
ROZDZIAA CZWARTY
Kto mógł się spodziewać, że Lily ma tak długie nogi. Do licha, jedno dotknięcie jej jedwabistej
skóry i zapomniał o stekach. Dobrze, że nastawił zegarek, inaczej zaserwowałby na obiad brykiety.
Trudno mu było ograniczyć ich kontakty wyłącznie do spraw biznesowych. Dwa dni temu
przekroczył tę granicę, całując ją i ten moment zmienił wiele w jego stosunku do Lily.
Zdjął steki z grilla i zaniósł je do kuchni, nakrył do stołu i sprawdził, czy wszystko jest gotowe.
Zabrał szczotkę, szufelkę i poszedł na górę. Jeszcze parę minut temu nie myślał o posiłku. Kiedy
położył Lily na łóżku, chciał ściągnąć z niej ręcznik i zobaczyć całą resztę, którą pod nim ukry-
wała. Chciał upajać się jej urokiem, sycić wzrok kremowym kolorem jej skóry.
Albo Lily wysyłała mieszane sygnały, albo zagłuszała jego. Bo jak mógł wyjaśnić, że w jednej
minucie rumieniła się jak niewinna dziewica, a w następnej kusiła go i przyzywała do siebie jak
syrena. Syrenę mógł uwieść bez zobowiązań. Dziewica natomiast spodziewała się miłości oraz
małżeństwa i jego matka chciałaby taką na swą synową, A on nie mógł zaoferować miłości i
dlatego unikał małżeństwa. %7ładna kobieta nie zmusi go do związku bez miłości, do takiego, w
jakim trwa jego matka.
Lily stała przy oknie. Nie mógł się powstrzymać, żeby nie popatrzeć jeszcze raz na jej nogi.
Nie odwróciła się, ale widoczne napięcie jej ramion świadczyło, że była świadoma jego
obecności.
- Teraz jest w stadzie jedenaście zwierząt Czy widziałeś kiedykolwiek więcej? - spytała.
Z chłodu jej głosu odgadł, że dotknięcie do bawełnianego ręcznika było według niej
niedopuszczalne. Był rozczarowany, ale był przecież dużym chłopcem.
- Dziewiętnaście.
Przeszedł przez pokój i stanął tuż za nią. Dopłynął do niego ciepły zapach mydła i jej skóry.
Wprost do bólu pragnął ją dotknąć i posmakować. Dlaczego dotąd nie wiedział, że kark kobiecy
może być tak seksowny?
- Spójrz w stronę linii drzew, po lewej stronie. Widzisz tego kozła?
- Chyba nie masz zamiaru polować na niego - odwróciła się i spojrzała na niego badawczo.
- Nie jestem myśliwym.
Za to Lily wzbudzała w nim instynkt myśliwego. Odstawił szufelkę i szczotkę. Wałcząc z chęcią
sprawdzenia delikatności jej skóry, sięgnął po lornetkę, którą trzymał na parapecie.
- Spójrz przez nią.
Wzięła od niego lornetkę i ich palce się zetknęły. Lily nie odwróciła się do okna.
- Często przez nią patrzysz?
- Codziennie. - Była na tyle wysoka, że mógł ją pocałować bez schylania się, ale nie zrobił tego.
Jego spojrzenie prześlizgnęło się poprzez ramiona do rowka między piersiami. Czy ona pragnie go
równie mocno, jak on jej? Przełknął ślinę, czując suchość w ustach. Lily oblizała wargi. Zacisnął
zęby, żeby zdusić w sobie jęk. Jej spojrzenie skoncentrowało się na jego ustach. Poczuł w nich
gorąco i drżenie.
Dotknął jedwabistej skóry jej policzka i pogładził go, przesuwając rękę w dół, do szyi. W żyłach [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • osy.pev.pl