, Długi wrześniowy weekend Maynard Joyce 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

to samo, ale ja nie chciałem o tym myśleć, więc przełączyłem
się na kanał z Eleanor.
- Gdzie chcesz, żebym cię pocałowała? - zapytała.
Rano znów poczułem zapach kawy Frank znalazł na
skraju naszego ogródka trochę borówek, które wykorzystał do
naleśników.
- Szkoda, że nie mamy syropu klonowego - powiedział.
Na farmie dziadków każdego roku w marcu nacinali drzewa i
gotowali soki, by uzyskać syrop klonowy. Z części wytwarzali
też krem klonowy, którym smarowali ciasteczka.
- Będę ciężko pracował, gdy już dotrzemy do Kanady -
powiedział. - Chcę, żebyś miała wszystko. Piękną kuchnię.
Werandę. Wielkie łóżko i okno wychodzące na zielone
wzgórza. W następnym roku założę ogródek.
- Ty i ja, przyjacielu - zwrócił się do mnie - będziemy
mogli porządnie poćwiczyć grę w baseball. Przyjdzie wiosna,
a ty będziesz już tak dobry, że bez trudu złapiesz nawet
pocisk.
W filmach zwykle są takie sceny, które mają pokazać
moment zakochania się w sobie dwojga ludzi. Butch Cassidy i
Sundance Kid mogą być tego przykładem, ale jest także wiele
innych filmów. Zamiast pokazywać i opisywać wszystko ze
szczegółami, puszczają jakąś romantyczną piosenkę, w tle
której dwoje ludzi spędza ze sobą czas: jeżdżą na rowerze,
biegają po łące, trzymając się za ręce, jedzą lody lub jeżdżą na
karuzeli. Siedzą w restauracji, a on karmi ją spaghetti. Siedzą
w łodzi, która się przewraca, ale gdy się wynurzają, ich twarze
są roześmiane. Nikt nie tonie. Wszystko jest w najlepszym
porządku, a nawet jeśli coś pójdzie nie tak, jak choćby z
łodzią, to także w tej sytuacji jest coś idealnego.
Tamtego dnia można by zrobić taki filmik o nas, tyle że
zamiast dwojga zakochanych, byłyby trzy osoby, które stają
się rodziną. Staromodne, ale prawdziwe, zaczynając od
naleśników i od tego momentu rozwijając historię.
Gdy umyliśmy naczynia, Frank i ja porzucaliśmy trochę
piłką baseballową. Frank przyznał, że idzie mi coraz lepiej, co
w istocie było prawdą. Pózniej pojawiła się matka i wszyscy
razem umyliśmy samochód. Gdy już kończyliśmy, matka
nagle skierowała strumień wody w naszą stronę i kompletnie
nas przemoczyła, ale z powodu upału czuliśmy się z tym
bardzo dobrze. Po chwili Frank wziął wąż i oblał matkę. Była
tak przemoczona, że musiała iść się przebrać. Powiedziała,
byśmy weszli do domu i poczekali na dole, a ona zrobi dla nas
pokaz mody. Tak naprawdę pokaz był dla Franka, ale mnie też
bardzo się to podobało - sposób, w jaki poruszała się po
pokoju w kolejnych kreacjach, niczym modelka na wybiegu
lub dziewczyny podczas konkursu Miss America.
Wiele z ubrań, które miała na sobie podczas tego pokazu,
widziałem po raz pierwszy, być może dlatego, że wcześniej
nie miała okazji ich założyć. Frank był zachwycony. Ja też,
choć pewnie w nieco inny sposób. Była piękna, a ja byłem z
niej dumny Cieszyłem się, że jest przy tym taka szczęśliwa.
Nie tylko dlatego, że chciałem, by była szczęśliwa, ale także
dlatego, że jej szczęście odciążało mnie trochę. Nie musiałem
się martwić, w jaki sposób ją pocieszyć.
Na lunch Frank znów przygotował jedną ze swych zup.
Tym razem z ziemniaków i cebuli. Podał ją na zimno, co było
doskonałym pomysłem w tak upalny dzień. Pózniej matka
postanowiła go ostrzyc. Frank z kolei uznał, że ja też
powinienem ściąć włosy, i zajął się moją czupryną. O dziwo,
świetnie mu poszło. Powiedział, że w więzieniu to właśnie on
wszystkich strzygł. Nie mogli mieć nożyczek w celach, ale
jeden z więzniów chował je pod obluzowaną płytą
chodnikową na placu apelowym.
Frank nie wspominał, w jaki sposób spędził ostatnich
osiemnaście lat, ale powiedział nam, że gdy jeden ze
strażników znalazł nożyczki i wszyscy znów musieli chodzić
do więziennego fryzjera, więzniowie z utęsknieniem
wspominali stare dobre czasy, kiedy to Frank ich strzygł.
Moja matka uczyła go kroków teksańskiego tańca, ale z
powodu rany nogi nie szło mu najlepiej.
- Jak tylko się wyleczę, Adele, zabiorę cię do miasta -
powiedział.
- To będzie już w Kanadzie.
Było tak gorąco, że w ogóle nie byliśmy głodni, ale matka
przygotowała na kolację popcorn z topionym masłem.
Ułożyliśmy się na poduszkach na podłodze i oglądaliśmy film.
Tootsie.
- Właśnie to powinniśmy zrobić przed przekroczeniem
granicy - matka zwróciła się do Franka. - Przebrać cię za
kobietę. Możesz założyć jeden z moich kostiumów.
Jej słowa przywróciły nas do rzeczywistości. Przez jeden
dzień zachowywaliśmy się jak troje beztroskich ludzi, których
największym zmartwieniem jest zapchany śmietnik, ale nagle,
gdy wyobraziliśmy sobie, jak przekraczamy granicę i
jedziemy do innego kraju samochodem, w którym znajduje się
nasz cały dobytek, jak uciekamy od dotychczasowego życia,
nie wiedząc tak naprawdę, dokąd się udajemy, zapadła głucha
cisza.
By przełamać milczenie, matka powiedziała:
- Dustin Hoffman wygląda na całkiem ładną kobietę.
- Ja jestem bardziej w typie Jessiki Lange - powiedziałem.
- A ja w typie Adele - dodał Frank. [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • osy.pev.pl