, Boge Anne Lise Grzech pierworodny 15 Wiosna 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Jeśli tak, to bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia - odparła Ruth i rozpromieniła się
w uśmiechu.
Po raz kolejny Mali pomyślała wtedy, że Ruth wyraznie lepiej się czuje bez Samuela. Nie
umiała sobie nawet wyobrazić, jak to będzie, gdy Samuel wróci, ale wolała nie martwić się na
zapas.
Ruth była bardzo pomocna i kiedy Mali siedziała przy krosnach, zazwyczaj to ona wraz z
Dorbet zajmowały się przygotowaniem kolacji. Tego wieczoru jednak nie było jej w domu, a
Dorbet jak zwykle się spózniała. Mali zirytowało to, bo przecież wyszła tylko odprowadzić
Olę Havarda i zostawić po drodze wełnę w Granvold, a nie było jej od podwieczorku.
- Ola odprowadza ją do domu? Chyba nic się nie stało? - zdziwiła się, zerkając przez
okno, ale w ciemnościach wieczoru nic nie dostrzegła. - Ale, oczywiście, miło go będzie
widzieć - dodała i dalej nakrywała do stołu, choć gdzieś w środku poczuła nagły niepokój.
Ola Granvold nieczęsto zjawiał się w Stornes, w każdym razie bez zaproszenia. Skoro więc
odprowadza teraz Dorbet, zamierza być może wejść do środka. Czy coś się wydarzyło? -
myślała zaniepokojona Mali. Czy Ola chce oszczędzić czegoś Dorbet? A może woli, by nie
musiała sama o czymś opowiedzieć?
Zerknęła pośpiesznie na Havarda, który siedział z nosem utkwionym w gazecie i chyba
nawet nie usłyszał, co powiedziała Ingeborg, a w każdym razie go to nie zaniepokoiło, bo nie
przerwał czytania.
Dobry Boże, nie pozwól, by się okazało, że nasza córka zaszła w ciążę, przeleciało jej
pośpiesznie przez głowę... Byłaby to katastrofa. Przynajmniej tak się Mali zdawało w tej
chwili. Uważała, że Dorbet jest na to za młoda. Oczywiście, zakochała się w Oli po uszy, ale
jak długo to potrwa? W wieku szesnastu lat tak łatwo się zmienia zdanie, zwłaszcza w
sprawach sercowych. Dorbet była raczej niestała w uczuciach, a Olę poznała właściwie
niedawno. Ich bliższa znajomość zaczęła się dokładnie drugiego listopada, na srebrnych
godach w Granvold. To w sumie dwa miesiące, co to jest? Czy w tak krótkim czasie można
zyskać pewność, z kim się chce spędzić resztę życia?
Cokolwiek młodzi mają do przekazania, Mali nie chciała, by służące to usłyszały. Dlatego
kiedy na dziedzińcu mignęły jej dwie postaci, wyszła na korytarz, otworzyła drzwi wejściowe
i przywitała Dorbet i Olę.
- O, widzę, że dziś nie musiałaś wracać sama. Ola dotrzymał ci towarzystwa - rzekła,
spoglądając to na jedno, to na drugie.
Ola uśmiechnął się niepewnie i lekko zaczerwienił, ale Mali odniosła wrażenie, że jest
zadowolony z jakiegoś powodu, wręcz dumny. Dorbet zaś przeciwnie, spuściła wzrok i
unikała spojrzenia matki.
- Owszem, i jeśli nie sprawiłoby to kłopotu, bardzo chciałbym zamienić z tobą i
Havardem parę słów - odpowiedział Ola.
Mali poczuła, że serce przestało jej na moment bić. A więc jej przypuszczenia się
potwierdziły! Pewnie za chwilę się dowie, że Dorbet spodziewa się dziecka.
- Wejdzcie, proszę, do izby, w której teraz mieszka Ruth. Pojechała dziś wieczór do
Innstad, nie ma tam więc nikogo. Bo jak się domyślam, to, o czym chcielibyście
porozmawiać, nie jest przeznaczone dla uszu służących i parobków?
- Nie, byłoby lepiej, gdybyśmy mogli porozmawiać najpierw z wami - powiedział Ola i
przepuścił Dorbet przodem. - Z tobą, Mali, i z Havardem.
Mali otworzyła drzwi do izby i zawołała męża, który popatrzył na nią zaskoczony, ale
odłożył na bok gazetę i wstał. Dorbet nie zdjęła nawet płaszcza ani butów, tylko skierowała
się od razu w stronę zajmowanej przez Ruth izby, a Ola ruszył za nią. Kiedy przyszli tam jej
rodzice, zastali ich oboje siedzących obok siebie na sofie w wierzchnich ubraniach. Ola zdjął
tylko czapkę.
- O co chodzi? - zapytał Havard. - Coś się stało?
W końcu i do jego świadomości dotarło, że ta sytuacja nie jest zwyczajna.
- Ola chciałby z nami pomówić - wyjaśniła Mali.
- Nie mogliśmy odbyć tej rozmowy w naszej izbie? I w ogóle co to za pośpiech, że nawet
nie zdążyliście zdjąć ubrań?
- Ubrań... - Ola dopiero teraz się zorientował, że siedzą w płaszczach. Lekko speszony
zdjął szalik i odpowiedział: - Nie, nie ma aż takiego pośpiechu, a jeśli o mnie chodzi,
mogliśmy pomówić o tym w izbie. - Obrzuciwszy spojrzeniem Dorbet, dodał jednak
natychmiast: - Tyle że Dorbet uważała, że wy dwoje powinniście usłyszeć to pierwsi.
- Co takiego? - zapytała Mali cicho.
Ola odchrząknął raz jeszcze, objął Dorbet ramieniem i ponownie zerknął na nią. Ona
jednak wciąż siedziała ze spuszczoną głową. [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • osy.pev.pl