, 25. Gaddis Peggy Grudniowe róşe 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

No nie, Jane, nie dajmy się zwariować!
 Wiem  skinęła głową rozgoryczona.  To brzmi głupio. Ale moja
matka o niczym innym nie myśli niemal od dnia moich urodzin. Kiedy moi
rodzice dowiedzieli się o możliwości stażu u Angusa MacDonnella, uparli
się, że przyślą mi pieniądze i mam koniecznie wyjechać, bo są przekonani,
że pó powrocie stąd drzwi Hollywood i wszystkich teatrów Nowego Jorku
stać będą dla mnie otworem.
Mason przerwał jej:  A ty jesteś innego zdania? Jane spojrzała mu
prosto w oczy.
 A ty?  zapytała.
Mason zawahał się, potem odparł szczerze:  Prawdę mówiąc,
kochanie, jeżeli bycie dobrą aktorką nie jest twoim gorącym pragnieniem,
jeśli nie jesteś zdecydowana walczyć do upadłego o każdą najmniejszą
szansę, to byłoby rozsądniej dać sobie spokój i poświęcić się temu, czego
chcesz naprawdę  czyli?
 Małżeństwu i rodzinie  odpowiedziała Jane nie zastanawiając się.
 Więc, do licha, dziewczyno, na co czekasz?  chciał się dowiedzieć
Mason.
Jane uśmiechnęła się.  Na ogół do małżeństwa potrzebne są dwie
osoby  wyjaśniła.
 Nie mów mi, że nie masz listy kandydatów walczących zaciekle o
twoją rękę!  powiedział żartobliwym tonem, rzucając jej ciepłe, przyjazne
spojrzenie.
 Jakąż ja mam szansę spotkać mężczyznę w moim wieku, który
chciałby założyć rodzinę? Pamiętaj, że obracam się w środowisku show-
biznesu  tylko że najwyrazniej jestem jedyną, która nie ma na punkcie
show-biznesu bzika. Czy wyobrażasz sobie, żeby któryś z tych ambitnych
młodych ludzi, których spotykam w biurach agentów, w szkole, czy nawet
tutaj, miał ochotę brać sobie na głowę żonę i dzieci?
 To prawda. Kipling wiedział co nieco o życiu, kiedy pisał, że  ten
podróżuje najszybciej, kto podróżuje samotnie"  wyjątek potwierdzający
regułę: ja nie zaszedłem daleko, chociaż podróżowałem samotnie.
RS
40
Jane przyglądała mu się przez chwilę, potem spytała cicho:  Bardzo ci
to przeszkadzało  to, że byłeś sam? Machinalnie podniósł wzrok.
 Konkretnie chodzi ci o to, czy dla tak zwanej kariery nie
zrezygnowałem z kogoś, kogo mógłbym pokochać? Zaręczam ci  nie! 
zapewnił ją.  Dla mnie show-biznes to tylko praca, a nie, jak dla
niektórych, początek i koniec wszystkiego. Oczywiście lubię to. Stale coś
się dzieje. I nie jestem wcale aż taką gwiazdą  nieraz zdarza mi się
oberwać po nosie. Przypuszczam, że nie dam się z teatru wykopać, aż
osiągnę wiek Jamesa, a wtedy usunę się w zacisze jakiegoś domu dla
emerytowanego aktora i zanudzać będę wszystkich pokazując bez końca
swój zeszyt z wycinkami z prasy.
Zachichotał i ściszając głos dodał:  Wiesz co, przyznam ci się, że nie
mam nawet takiego zeszytu!
Spojrzała na niego zdziwiona.  Ja mam  powiedziała szybko i zaraz
zarumieniła się, widząc jego lekko rozbawione spojrzenie.  Och, nie o
mnie  skąd bym je wzięła. Nigdy nie było na mój temat żadnych recenzji.
Mam zeszyt z wycinkami o tobie.
Mason był kompletnie zaskoczony i to najwyrazniej niebyt mile.
 Ty mała wariatko, do czego ci one potrzebne?  zapytał w końcu.
Spojrzała mu w oczy, nadal zarumieniona po uszy.
 Bo zawsze podziwiałam cię i podobały mi się wszystkie twoje role. A
poza tym czemu nie miałabym?
 Bo taki dzieciak jak ty powinien zbierać fotki młodych silnych
amantów jak Farley Granger czy Montgomery Clift, a nie jakiegoś starego
zgreda!
 Obiecałeś, że nie będziesz mnie traktować jak trzylatki  oburzyła
się.  Jeśli chcesz, pokażę ci ten zeszyt. Jest niezły, ale mogę nie mieć
wszystkich twoich wycinków.
Mason uśmiechnął się wymuszenie.
 Jeśli masz choć z pół tuzina, to powinno być wszystko  zażartował,
potem wstał wyciągając do niej rękę.  Chodz. Pojedziemy do miasteczka,
przebierzemy się i zabieram cię do Atlanty na obiad.
 Angus nie będzie miał nic przeciwko temu?  zapytała.
Mason uśmiechnął się.  Wiem, że krótko trzyma stażystów, ale jeśli
obydwoje stawimy się tu o dziewiątej rano z powrotem, to na pewno nie
będzie zgłaszał zastrzeżeń. A stawimy się, obiecuję.
Kiedy w drodze do samochodu mijali teatr, dobiegły ich odgłosy idącej
pełną parą próby. Mason mrugnął do Jane, ta zachichotała: skradając się na
palcach do wozu udawali, że muszą wymknąć się stąd w pełnej konspiracji.
RS
41
ROZDZIAA 9
W sobotę przed otwarciem sezonu stajnia udekorowana była na
przyjęcie, które Angus uznał za stosowne wystawić, ażeby zarówno,
miejscowa ludność jak i letni turyści zaznajomić się mogli wcześniej z
przygotowaną dla nich sceną. Przemyślnie postanowił zaangażować
orkiestrę złożoną z sześciu górali z Mistrzem Billem na czele, znanym w
całej okolicy ze swych niedoścignionych wykonań ulubionych tutaj
kontredansów.
Ben, który przyszedł pózniej niż inni, stał zaraz przy wejściu, obserwując
tańczących i całą zmienioną scenerię stajni z rozbawieniem, ale też i z
odrobiną żalu  wiedział jednak, że nie powinien tak tego odczuwać.
Kobieta obok, ubrana w białą prążkowaną sukienkę bez pleców 
niemal równie głęboko wyciętą z przodu, co z tyłu  stanęła na palcach,
żeby lepiej widzieć orkiestrę i śmiejąc się powiedziała do przyjaciela: 
Nie wiedziałam, że Spikes Jones występuje teraz po stajniach.
Ben uśmiechnął się blado i ruszył na poszukiwanie Lessie. Zobaczył ją w
końcu: tańczyła z Angusem Mac Donnellem śmiejąc się. Widać było, że
najwyrazniej dobrze się bawi. Ben przyszedł pózno, bo musiał załatwiać coś
wcześniej w miasteczku; nie było powodu, by miała na niego czekać.
Bardzo chciał, żeby się rozerwała i kiedy zobaczył ją w doskonałym
humorze, uznał, że właściwie nie musi tam dłużej zostawać. Był zmęczony i
matka siedziała sama w domu. Odwrócił się więc i ruszył przez oświetlony
światłem księżyca parking w kierunku swojego wozu.
Siedziała w nim jakaś para i kiedy Ben zbliżał się już do wozu
zamaszystymi krokami, widać było w środku małe zamieszanie po czym, [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • osy.pev.pl