, Anderson Caroline Przygoda nad jeziorem 

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Alice  wymamrotała do siebie.  Myśl o Alice.
Ale kiedy myślała o Alice, myślała również o Maksie. Musi go być całkowicie pewna,
zanim dopuści do jego spotkania z córką. Kiedy Max się domyśli, że to jego dziecko, na
pewno będzie chciał postąpić jak należy i się z nią ożenić, Jej pierwsze małżeństwo było
pustą grą pozorów. Nie mogła powtórzyć tego błędu z Maxem.
Była rozsądna i zdawała sobie sprawę z faktu, że chociaż oboje postępują bardzo
ostrożnie, ich związek staje się coraz gorętszy i już niedługo nie będzie chciała opierać się
pokusie bliższego kontaktu.
Musi być na to przygotowana. Postanowiła następnego dnia odwiedzić ginekologa, by się
zabezpieczyć.
Oczywiście tak na wszelki wypadek.
Max nie mógł zasnąć. Myślał o domu i o tym, że Annie również się nim zachwyciła.
 Wpadłeś po same uszy  mruknął pod nosem i roześmiał się ponuro.
Wpadł po uszy już w chwili, kiedy pierwszy raz zobaczył Annie. Nie wierzył w
przeznaczenie, ale Annie musiała być mu pisana. Przyszłość bez niej wydawała się
niemożliwa.
Tej nocy znów odwiedziła go we śnie. Widział w nim Annie i jakieś dziecko, bardzo
podobne do niego samego, A kiedy Annie się odwróciła, zobaczył, że jest w ciąży.
Obudził się gwałtownie. Lepiej by było, gdyby nie zachodziła w ciążę. Przynajmniej na
razie. Nie chciał, by decydowała się na małżeństwo z konieczności. Postanowił, że jutro
odwiedzi poradnię rodzinną i wypyta o odpowiednie zabezpieczenie.
Oczywiście tak na wszelki wypadek.
Annie poszła na oddział tuż po ósmej, by sprawdzić, jaki jest stan pani Bradley. Chora
dostała duże dawki antybiotyków, ale nie zaczęły one jeszcze działać, więc uskarżała się na
ból i mdłości. Dziwiło ją to, bonie wątpiła, że Max zapisał jej wczoraj odpowiednie środki
przeciwbólowe.
 Nie podobają mi się te lekarstwa  skarżyła się chora.  Po każdym zastrzyku mam
silniejsze mdłości, a kiedy się kończą, to wraca ból. I tak na okrągło.
Annie skinęła głową. Zobaczyła w dokumentacji, że Mike przepisał chorej środek
przeciwbólowy, ale nie przepisał jej leku przeciwwymiotnego. W dodatku przerwy między
kolejnymi dawkami leku były zbyt długie. Chorej przydałaby się strzykawka automatyczna
do ciągłego wlewu odpowiedniego leku, ale w tej chwili wszystkie były w użyciu. Chyba że
Tim Jacobs, ofiara wypadku samochodowego, już swojej nie potrzebował.
 Zaraz podamy pani coś, co zlikwiduje mdłości i lepiej panią znieczuli  uspokoiła chorą
i ruszyła na poszukiwanie Damiena.  Pani Bradley bardzo cierpi z powodu mdłości 
powiadomiła go.
 Wiem, powiedziała mi pielęgniarka z agencji, która miała nocny dyżur. Zdziwiłem się,
że to zauważyła. Już kiedyś ją do nas przysłali i były na nią zażalenia. Ona nie nadaje się do
tej pracy. Szczerze mówiąc, uważam, że to narkomanka i tylko ze względu na swój nałóg
wykonuje ten zawód.
Annie wiedziała, że to całkiem możliwe. Narkomania jest w tym zawodzie problemem
istniejącym od dawna. Pielęgniarki mają stosunkowo łatwy dostęp do środków odurzających.
Teraz jednak nie zaprzątała sobie głowy pielęgniarką, tylko panią Bradley.
 Jaki jest stan Tima Jacobsa?  spytała Damiena.
 Już czuje się lepiej. Dlaczego pytasz? Potrzebna jest strzykawka automatyczna, tak?
 Zgadłeś. Nie chcę, żeby pan Jacobs myślał, że chcemy mu odebrać środek
przeciwbólowy. Porozmawiajmy z nim.
Tim Jacobs siedział na łóżku i wyglądał całkiem niezle. Przyznał, że przez całą noc nie
korzystał ze strzykawki.
 Będzie się pan mógł bez niej obejść, jeśli obiecamy, że dostanie pan leki w zastrzyku?
Tim Jacobs skinął głową.
 Chyba tak. Poza tym te wszystkie rurki przerażają moją żonę i córkę. Będzie lepiej, jak
już je zabierzecie.
Annie westchnęła z ulgą. Pani Bradley będzie mogła sobie sama dozować środek
przeciwbólowy według potrzeby, a rodzina pana Jacobsa nie będzie musiała oglądać groznie
wyglądających rurek, W ciągu paru minut Damien założył strzykawkę pani Bradley. Od tej
chwili chora mogła samodzielnie regulować dawkę leku, który dostawał się bezpośrednio do
jej krwioobiegu.
Annie jeszcze raz sprawdziła dokumentację. Nie mogła uwierzyć, że Max przed końcem
dyżuru nie zapisał chorej właściwych medykamentów. I rzeczywiście, nad bazgrołami Mike a
znalazła wykonany starannym pismem Maxa odpowiedni zapis.
Dlaczego więc Mike zapisał co innego, i na dodatek nikt tego nie zauważył? Pielęgniarka
z agencji. To pewnie ona była przyczyną tego błędu. Przejęty swoimi problemami Mike nie
zwracał uwagi na takie szczegóły jak odpowiednie leki dla chorych.
Jak na zawołanie Mike zjawił się na oddziale i na widok Annie przybrał skruszoną minę.
Nie miała czasu i ochoty na uprzejmości. Podeszła do niego i oświadczyła:
 Musimy porozmawiać.  Wyprowadziła go z powrotem na korytarz. ~ Chodzi o panią
Bradley. Dlaczego zignorowałeś zalecenia doktora Williamsona?
 Ja coś zignorowałem?  Spojrzał na nią czujnie.
 Owszem. A nawet gdyby on zapomniał jej czegoś przepisać, nie przyszło ci do głowy,
że należy jej podać środek przeciwwymiotny?
 Nie wiedziałem, że ma mdłości. Nocna pielęgniarka nic mi nie mówiła. Spodziewałem
się, że jak coś będzie nie tak, to mi powiedzą.
Annie przewróciła oczami.
 Trzeba pytać, nie wystarczy się spodziewać. Przecież wiedziałeś, że chora miała
poważną operację brzuszną. Mdłości mogły się skończyć wymiotami i zerwaniem szwów.
Następnym razem staraj się myśleć!
 Przepraszam  powiedział, ale nie zabrzmiało to szczerze.  A skoro już jesteśmy przy
przeprosinach, to wczoraj trochę się zagalopowałem.
 Niewątpliwie. Więcej tego nie rób. Kolegom z pracy należy się szacunek.
 Wiem. Ja tylko...  Posłał jej niewyrazny uśmiech, który miał być zniewalający. 
Zawsze mi się podobałaś i po prostu byłem zazdrosny. Miałem nadzieję, że może kiedyś...
Otworzyła szeroko oczy. Ona podoba się Mike owi? Nawet nie widziała w nim
mężczyzny, tylko irytującego, niezbyt kompetentnego kolegę z pracy. Nie uwierzyła mu. Czy
naprawdę sądził, że takie tanie pochlebstwo wybawi go z kłopotów?
 Tracisz czas, Mike. Nie mam zwyczaju mieszać przyjemności z pracą  oznajmiła
twardo.
 Nie wyznajesz tej zasady, jeśli chodzi o Williamsona  warknął arogancko.
Czuła, że znów wpada w gniew.
 Bo to jest mój przyjaciel, a ty jesteś współpracownikiem. I pozostaniesz
współpracownikiem, chyba że nadal będą ci się zdarzać wpadki i będziesz musiał zmienić
szpital.
Odwróciła się na pięcie i odeszła. Na zakręcie korytarza wpadła na Max a.
 Rzucasz mi się w ramiona, skarbie?  spytał żartobliwie.
 Właśnie odbyłam mało przyjemną rozmowę z Mikiem Taylorem. To naprawdę
wyjątkowy kretyn i przede wszystkim zły lekarz.
 Zauważyłem. Co zrobił tym razem? Opowiedziała mu o przypadku pani Bradley.
 Zapisałem jej wszystko, co potrzeba. Co robiła nocna pielęgniarka i jakie Mike ma
wytłumaczenie?
 Właściwie żadnego. A z tego, co mówił mi Damien, wynika, że z tą pielęgniarką nieraz
były kłopoty. Podejrzewa, że to narkomanka.
 Narkomanka i niekompetentny stażysta. Chcesz, żebym z nim porozmawiał?
Potrząsnęła głową.
 Już z nim rozmawiałam.  Zrelacjonowała mu przebieg rozmowy, a Max tylko się
roześmiał.
 A jak ty _się dzisiaj miewasz?  zapytał, patrząc na nią ciepło.
 Dobrze. Wprawdzie Alice trochę marudziła, ale przede mną weekend, a dyżur mam
dopiero w niedzielę.
 A może poszlibyśmy gdzieś razem z Alice?
To była kusząca propozycja, ale wiedziała, że nie może jej ulec. [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • osy.pev.pl